Żyworódkę kupiłam przypadkowo na wystawie w ogrodzie botanicznym, gdzie sprzedawali małe, 2-letnie roślinki w doniczce. Nie zdawałam sobie sprawy jaka to wspaniała roślina dopóki moja mama nie uświadomiła mi, że babcia nacierała mi tyłek w dzieciństwie sokiem z Żyworódki gdy miałam problemy z czerwoną, bolącą pupą, odparzoną od koszmarnych tetrówek. Zagłębiłam się w temat i zrobiłam z jej kilku liści tonik!
